Szukaj
  • Miłosz Zaremba

Dlaczego rzemień?

Aktualizacja: 24 lis 2018


Kiedy pierwszy raz wpadłem na pomysł stworzenia Miłodzieła, moja moralność nie pozwalała mi tego zrobić. Wiedziałem jednak, że to nie jest patowa sytuacja przesiąknięta cierpieniem.


Dzień dobry bardzo wszystkim.


Chcę napisać kilka słów o wykorzystywaniu przeze mnie rzemieni do produkcji Miłodzieł oraz moim podejściu do nich w sferze materialnej oraz duchowej. Praktyka ta może wydać się nieco kontrowersyjna i owiana hipokryzją z mojej strony, zważywszy na fakt, że jestem przeciwnikiem zabijania zwierząt i mięsa również nie spożywam. Ponadto warto zauważyć, że Miłodzieła nie są biżuterią stricte ozdobną, a magiczną, która pomaga w pracy ze sobą i energią wszechświata. Dlatego tak ważny jest nakład energetyczny i intencja, jakie w nich są.


Zapewne większość z nas wie, w jakich warunkach żyją zwierzęta, które są hodowane w celach konsumpcyjnych. Możemy się tylko domyślać, co one czują. Prócz tego, jak są traktowane, należy zwrócić również uwagę na to, czym są karmione oraz „leczone”, innymi słowy faszerowane. Możemy więc sobie wyobrazić, jaka energia panuje w ich ciałach oraz mięsie, jak i produktach, półproduktach, które trafiają do naszych rąk, a później nawet żołądka. Zachęcam wszystkich do refleksji nad tym, co na sobie nosimy, co kupujemy, co spożywamy i czym się myjemy.


Miejmy świadomość, że to się dzieje obok nas i mniej lub bardziej świadomie wspieramy tę potworną gospodarkę. Miejmy też wyrozumiałość dla czasów, w jakich żyjemy, dla procesów i koncernów, jakie rządzą gospodarką. Nie linczujmy się za tę odżywkę do włosów czy kabanosa w lodówce, ale bądźmy świadomi.



Wracając do rzemieni – skoro wiemy to wszystko, to logicznym jest, że w rzemieniach też nie gości z początku nic przyjemnego. Czemu ich w takim razie używam?


Rzemienie są idealnymi przewodnikami energii, dlatego wykorzystuję je w swojej biżuterii. Czemu tak jest? Spójrzmy na to, że my jesteśmy energetycznymi istotami i również posiadamy skórę, która odczuwa i przewodzi energię. Nie trudno jest zrozumieć, że skóra zwierzęca będzie mieć te same właściwości. Ponadto rzemienie są łatwo dostępne, niedrogie, a także „ładne”, a możliwości ich użycia są obszerne. Wykorzystywanie ich jest globalne oraz ponadczasowe.


Jeżeli mielibyśmy ochotę zatopić się w przeszłości lub zwyczajnie przenieść do odległych, mniej lub bardziej dzikich terenów, zauważymy, że skóry (i nie tylko) zwierząt były i są wykorzystywane do celów rytualnych, magicznych i wcale nie musi łączyć się to z czarną magią. Od dawien dawna służyły i służą m.in. szamanom. Oczywiście warto zauważyć, że ubój zwierzęcia, rytuał, mechanika, itd., nie są sobie równie i jest kolosalna różnica między bawołem zabitym w sposób rytualny przez rdzenne plemię z Afryki a wieprzem hodowanym na antybiotykach w ciasnej, ciemnej klitce. Dlatego też energie ich ciał nie są sobie równe i zakładam, że obok siebie nie leżały.


Smutnym faktem jest, że zmiana tego systemu nie nadejdzie z najbliższym porankiem ani nawet kolejnym. Za pstryknięciem palca nie zmienię moralności ludzi, którzy tak beztrosko bawią się w zwierzęcą kostuchę. Zwierzęta są i jeszcze długo będą hodowane na mięso dla ludzi, a niektóre z gatunków na m.in. futra. Wiecie, czym natomiast jest skóra, której używam? Odpadkiem produkcyjnym. Owszem, znalazł on w dzisiejszym świecie szereg zastosowań, a skóry niektórych zwierząt z biegu są „ekskluzywne”, jednak wiele z nich – rzemień na przykład – jest „odpadkiem”. I w tym momencie można dojść do wniosku, że skoro zwierzę hodowane na mięso zostało już zabite, aby trafić na półki sklepów, to lepszym rozwiązaniem jest użycie i spożytkowanie tej skóry niż wyrzucenie jej do śmieci.


To nie koniec – byłoby to zbyt proste, a wręcz prostackie, aby zatrzymać się w tym miejscu i potraktować to jako wyjaśnienie użycia. Pozostaje jeszcze nakład energetyczny, jaki jest w tej skórze. Kiedy pierwszy raz wpadłem na pomysł stworzenia Miłodzieła, moja moralność nie pozwalała mi tego zrobić. Wiedziałem jednak, że to nie jest patowa sytuacja przesiąknięta cierpieniem. Pewna wspaniała osoba powiedziała mi, że mając ten rzemień w swojej dłoni, a w głowie właśnie taką wizję na wykorzystanie go, najlepszym co mogę w tym momencie zrobić, to pomodlić się za to zwierzę i pozbyć się negatywnego naznaczenia, jakie w sobie nosi oraz tchnąć w nie energię, która będzie czynić dobro i choć w tym małym stopniu odmieni jego los.


I to właśnie czynię. Można by zadać sobie pytanie, czy da się to w ogóle zmienić? Ano owszem. Energia ma to do siebie, że jest płynna, a z natury nie jest ani dobra, ani zła, jest zmienna, jest wszędzie i po prostu jest. Osobowość człowieka również da się zmienić. Ciało też da się zmienić. Psychikę też da się zmienić, a traumy przepracować (wyleczyć).


Ostatnim elementem, o który dbam względem rzemieni jest brak nadprodukcji i marnowania ich. Nie każdy milimetr udaje mi się w pełni wykorzystać, jednak robię to najlepiej jak mogę.


Podsumowując, zabijanie zwierząt nie jest okej, hodowanie ich w potwornych warunkach nie jest okej, bagatelizowanie tego problemu nie jest okej, przymykanie oka na bezduszne zachowania również nie jest okej, bezmyślność nie jest okej. Co jest więc okej? Bycie świadomym i postępowanie wobec świata, flory i fauny z sensem, sercem i miłością.

Pamiętajmy, że ludzie nie są „panami” świata ani tym bardziej wszechświata, a są częścią złożonego systemu. Skoro natura nas tak hojnie obdarzyła intelektem, postarajmy się go wykorzystać, aby czynić dobro, a nie zło.

0 wyświetlenia

milodzielo@gmail.com / +48 728 484 012 / Warszawa, Stara Miłosna