Szukaj
  • Miłosz Zaremba

Uzdrawianie linii rodowych

Aktualizacja: sie 6

Kochani,

już za chwilę będziemy obchodzić święto zmarłych, podczas którego skupimy dużą część naszej uwagi na naszych najbliższych, których fizycznie nie ma już z nami w ziemskim życiu. Mimo tego, że ich ciała fizyczne przestały istnieć, nie znaczy to, że nic po nich nie zostało i już ich przy nas nie ma.


Lat temu wiele, nasze dusze uzgodniły między sobą, że spotkają się w tym wcieleniu i przepracują ze sobą pewne lekcje. Warto jest więc zaobserwować w każdym nasze lustrzane odbicie i cechy, które wspólnie nosimy oraz te, których nie posiadamy - dziękujemy za każdego nauczyciela na naszej drodze!

Linia rodowa jest jednak o tyle szczególna, że potrafi nam pokazać rzeczy, których teoretycznie nie powinniśmy przerabiać, które z góry nie są nasze, ale mimo wszystko nas dotykają. Mogą to być obciążenia karmiczne, "dziwne" pakty, choroby, schorzenia, garść przekonań, itd.


I wszystkie te rzeczy w różnym natężeniu przechodzą z pokolenia na pokolenie, aż w końcu zostaną przepracowane, uzdrowione i odpuszczone. Wtedy ani my, ani pokolenie naszych dzieci nie będzie musiało wracać do tych historii - ani ponownie odradzający się przodkowie. Można więc powiedzieć, że jedną z misji każdego z nas jest oczyszczenie swojego ducha rodu, aby każdy jego członek rozwijał się w pełni na swojej drodze duszy.


Można by spokojnie poszybować nawet do 7 linii rodowej, ale na ten moment lepiej spojrzeć znacznie bliżej, czyli do tych, z którymi łączyła nas więź za życia.


Na początek warto sobie powiedzieć, że śmierć nie jest niczym złym, ponieważ każda śmierć jest nowym życiem. I to nie nasza dusza umiera, nie nasza świadomość, prawdziwe jestestwo, a ciało, które było naszą powłoką przez pewien czas, świątynią i informatorem, możliwością doświadczenia świata 3D. Jednak niezaprzeczalnym jest, że z odejściem bliskiej nam osoby nie jest tak łatwo się pogodzić, pomimo tej wiedzy i warto jest świadomie przeżyć to rozstanie, przeprosić, jeśli się czuje, podziękować i puścić.


Jeśli chcemy wspomóc ich na tej nowej drodze życia, warto zastanowić się, co nas z nimi może jeszcze

łączyć, co może ich z naszej strony trzymać. Często jest tak, że żałujemy naszych ostatnich słów do tej osoby, że nie powiedzieliśmy, jak bardzo ich kochamy, że nie podziękowaliśmy im za lekcje, które nam zafundowali - mogliśmy ich wtedy najzwyczajniej w świecie nie dostrzegać - nie przeprosiliśmy na okrucieństwa, które im wyrządziliśmy czy chociażby za to, że nie okazaliśmy im zrozumienia albo i czasu.


Myślę, że taki rachunek sumienia nie będzie miał prędko końca, ale sęk w tym, że tego już nie zmienimy i nie cofniemy czasu. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby powiedzieć to na głos, wyrazić swoje smutki i radości, podziękować, przeprosić, wybaczyć i powiedzieć, jak bardzo się kocha. Bo tak się składa, że bliska nam osoba z pewnością nas usłyszy i to prawdopodobnie lepiej niż kiedykolwiek.


Mogę Wam zaproponować Ho'oponopono w postaci: "Dziękuję Ci, przepraszam Cię, wybacz mi proszę, kocham Cię." - tych kilka potężnych zwrotów wypowiedzianych kilka razy potrafi zdziałać bardzo wiele.







197 wyświetlenia

milodzielo@gmail.com / +48 728 484 012 / Warszawa, Stara Miłosna