top of page
Szukaj

Zlodowacenie serca — rozmowa o odwadze, bliskości i decyzji, która zmienia wszystko

W relacjach międzyludzkich często pojawia się przekonanie, że to druga osoba — partner, partnerka czy bliska relacja — ma moc roztopić nasz wewnętrzny lód. Że to spotkanie z kimś „właściwym” sprawi, że serce zacznie znów czuć, ufać, kochać.

Ale czy to naprawdę tak działa?

O tym rozmawiam dziś z Miłoszem Zarembą — o odwróceniu wektora odpowiedzialności i odnalezieniu ciepła wewnątrz siebie.


Rozmowa: Miłosz Zaremba & Sztuczna Inteligencja

AI:

Poruszyłeś temat „energetycznego i emocjonalnego zlodowacenia serca”. Co masz na myśli?


Miłosz:

Widzę dziś, że wiele osób żyje w oczekiwaniu, że to ktoś roztopi ich lód — że ta druga osoba da impuls, aby otworzyć serce. A ja mam coraz mocniejsze przeczucie, że ten kierunek bywa pułapką.


Relacja może nas wspierać, to prawda. Druga osoba może stworzyć przestrzeń bezpieczeństwa, zrozumienia, czułości. Ale decyzja o roztopieniu lodu — decyzja o skruszeniu skały — zawsze wychodzi z wnętrza nas samych.


I gdyby odwrócić wektor, zanim spojrzymy na partnera z oczekiwaniem „pomóż mi się otworzyć”, warto powiedzieć sobie:

„To ja roztapiam lód. Wychodzę do Ciebie bez obrony”.


To jest dojrzała miłość.



AI:

Co pomaga podjąć taką decyzję? Jakie wewnętrzne procesy prowadzą do otwarcia?


Miłosz:

Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to konfrontacja z własnymi lękami i cieniami.

Bo jeśli nie wiemy, czego się boimy, to nie damy sercu informacji, że może się otworzyć.


Jeśli kompensujemy lęki obecnością drugiej osoby, to nie jest bliskość — to jest ucieczka przebrana za miłość.


Nawet jeśli mamy za sobą pracę terapeutyczną, to wciąż możemy odczuwać wrażliwość i chęć ochrony siebie. To naturalne. To nie musi znaczyć, że jest w nas ogromna trauma — często oznacza po prostu, że jesteśmy świadomi, delikatni, uważni na swoje granice.


Ale lęk przed miłością, lęk przed bliskością — to są realne blokady.

A kiedy ktoś jeszcze nie przepracował swoich ran, to trzeba wejść jeszcze głębiej: dotknąć bólu, zobaczyć siebie, stanąć w prawdzie.


I dopiero wtedy słońce zaczyna przebijać się przez chmury.

Wewnętrzny mur zaczyna mięknąć.

Lód się topi.



AI:

A jakie praktyczne kroki mogą pomóc w przełamywaniu tego lodu? Co można zrobić „tu i teraz”?


Miłosz:

Wbrew pozorom — dużo. I to w prosty, łagodny sposób.


  • Uważność na ciało — nie poprzez „analizę”, tylko czucie.

  • Świadome spacery, podczas których pozwalamy myślom płynąć bez kontroli.

  • Kontakt z naturą, który naturalnie obniża napięcie emocjonalne.

  • Muzyka, która omija mental i wchodzi prosto w emocje.

  • Prowadzenie dziennika uczuć, nawet w formie krótkich zdań.

  • Pozwalanie sobie na bycie powolnym, bez presji natychmiastowego efektu.


I oczywiście, jeśli potrzeba, wsparcie terapeutyczne.

To nie znak słabości — wręcz przeciwnie, znak że zależy nam na jakości relacji, którą tworzymy.



AI:

A co zrobić w chwilach zwątpienia? Gdy lęk wraca, mimo że już nad sobą pracujemy?


Miłosz:

Najgorsze, co możemy zrobić, to wpaść w poczucie winy.

Bo proces otwierania się nie jest linią prostą — to fala. Raz jesteśmy w pełni odwagi i światła, a innym razem wraca chłód, który był kiedyś dobrze nam znany.


W takich momentach pomaga łagodność wobec siebie.

Podejście: „to tylko fala, nie regres”.

Zatrzymanie się, wzięcie oddechu, zauważenie emocji — ale bez nakładania na siebie presji, że „powinienem już być dalej”.


Ta życzliwość wobec siebie jest kluczem.

Bo to właśnie ona chroni przed zamykaniem się ponownie.



AI:

Gdybyś miał zamknąć tę myśl w jednym przesłaniu — co powiedziałbyś o zlodowaceniu serca i otwieraniu się na drugą osobę?


Miłosz:

Powiedziałbym tak:


Druga osoba może być ciepłem, ale to my jesteśmy słońcem.

To my podejmujemy decyzję o roztopieniu lodu.

A kiedy robimy to z odwagą i świadomością, otwieramy drzwi do relacji, która nie jest zależnością, lecz prawdziwą, wolną bliskością.

Jeżeli czujesz, że ten temat rezonuje z Tobą, jeśli chcesz pracować nad otwarciem serca, uwolnieniem blokad emocjonalnych, odzyskaniem przepływu i lekkości — zapraszam Cię do skorzystania z sesji energoterapeutycznej.


Pracujemy spokojnie, uważnie i bez presji.

Z czułością. Z intencją powrotu do siebie.



Z miłością,

Miłosz Zaremba

 
 
 
bottom of page