Lęk przed bliskością.
- milodzielo

- 30 lis 2025
- 2 minut(y) czytania

Wciąż wybrzmiewa we mnie na różne sposoby i prosi się o zrozumienie.
Lęk przed bliskością, lęk przed dotykiem, a w nim i bez niego przed zaangażowaniem.
Moje myśli zmierzają w kierunku rodziny, ojca, wewnętrznego i głębokiego poczucia, które jest niewiadomą, pytaniem - czy ja potrafię? Wziąć odpowiedzialność za to, co oswajam, stać przy sobie, ze swoimi postanowieniami i wyborami, człowiekiem, którego wybieram.
I choć część mnie patrzy na to z przymrużeniem oka, nie biorąc tego za swoje, tak inny element będący w moim brzuchu zaczyna zaciskać moje jelita i sprawić, że czuję się zamrożony.
Nie jest mi zimno, ja sztywnieje.
Sztywność jest jednym z mechanizmów obronnych - jak i ucieczka, które udało mi się wypracować w młodości.
Choć wtedy się nie bałem, nie przypominam sobie strachu na ulicy, w lesie czy parku -
czuję go jednak w domu.
Tak, czuję się zamrożony, w oczekiwaniu, słuchaniu ścian na bezdechu, obserwacji drzwi i szyby, przez którą snują się cienie.
Boje się.
Że mnie ktoś zobaczy.
Że nie uda mi się uciec.
Że złapie mnie ktoś za ramiona i swoim kwaśnym oddechem syknie w moją przestraszoną twarz, a ja zamknę się jeszcze bardziej i znowu udam, że tego nie widzę, że nie słyszę, że mi to nie robi.
Wolę myśleć, że mi to nie robi niż stanąć do tego… z miłością.
Właśnie… a co, gdyby się nie bronić przed tym, nie brać tego czynu, jak ataku, a z miłością do siebie spojrzeć temu w oczy i szyderczy wyraz twarzy?
Co wtedy mogę ujrzeć?
Co poczuję w sobie?
Czuję spokój, czuję siłę. Czuję lekko drgające nogi, wychodzące z zamrożenia.
Czy to może być ten moment, kiedy ktoś wziął mnie jako swojego? Jako oczywistość, która nie ma zdania i musi się bać? Której nikt i tak nie uwierzy w jej słowa i prawdę?
Czy to właśnie dlatego tak się bałem mieć swoje zdanie i wolałem kulić swój ogon?
Już się nie boję, nie czuję tego. Moje serce czuje ciepło, ktoś o lekko kobiecym rysie patrzy na mnie i głaszcze po lewym policzku, jak swoje dziecko, nad którym zawsze czuwa.
Czy potrafię się otworzyć?
Potrafię, choć wciąż się trochę boję…
Jeżeli czujesz, że ten temat rezonuje z Tobą...
I chcesz pracować nad otwarciem serca, uwolnieniem blokad emocjonalnych, odzyskaniem przepływu i lekkości — zapraszam Cię do skorzystania z sesji energoterapeutycznej.
Pracujemy spokojnie, uważnie i bez presji.
Z czułością. Z intencją powrotu do siebie.
Napisz do mnie, jeśli poczujesz gotowość.
Z miłością,
Miłosz Zaremba



Komentarze