top of page
Szukaj

Lęk przed bliskością.



Wciąż wybrzmiewa we mnie na różne sposoby i prosi się o zrozumienie.

Lęk przed bliskością, lęk przed dotykiem, a w nim i bez niego przed zaangażowaniem.


Moje myśli zmierzają w kierunku rodziny, ojca, wewnętrznego i głębokiego poczucia, które jest niewiadomą, pytaniem - czy ja potrafię? Wziąć odpowiedzialność za to, co oswajam, stać przy sobie, ze swoimi postanowieniami i wyborami, człowiekiem, którego wybieram.


I choć część mnie patrzy na to z przymrużeniem oka, nie biorąc tego za swoje, tak inny element będący w moim brzuchu zaczyna zaciskać moje jelita i sprawić, że czuję się zamrożony.

Nie jest mi zimno, ja sztywnieje.


Sztywność jest jednym z mechanizmów obronnych - jak i ucieczka, które udało mi się wypracować w młodości.

Choć wtedy się nie bałem, nie przypominam sobie strachu na ulicy, w lesie czy parku -

czuję go jednak w domu.

Tak, czuję się zamrożony, w oczekiwaniu, słuchaniu ścian na bezdechu, obserwacji drzwi i szyby, przez którą snują się cienie.


Boje się.

Że mnie ktoś zobaczy.

Że nie uda mi się uciec.

Że złapie mnie ktoś za ramiona i swoim kwaśnym oddechem syknie w moją przestraszoną twarz, a ja zamknę się jeszcze bardziej i znowu udam, że tego nie widzę, że nie słyszę, że mi to nie robi.


Wolę myśleć, że mi to nie robi niż stanąć do tego… z miłością.

Właśnie… a co, gdyby się nie bronić przed tym, nie brać tego czynu, jak ataku, a z miłością do siebie spojrzeć temu w oczy i szyderczy wyraz twarzy?


Co wtedy mogę ujrzeć?

Co poczuję w sobie?


Czuję spokój, czuję siłę. Czuję lekko drgające nogi, wychodzące z zamrożenia.


Czy to może być ten moment, kiedy ktoś wziął mnie jako swojego? Jako oczywistość, która nie ma zdania i musi się bać? Której nikt i tak nie uwierzy w jej słowa i prawdę?

Czy to właśnie dlatego tak się bałem mieć swoje zdanie i wolałem kulić swój ogon?


Już się nie boję, nie czuję tego. Moje serce czuje ciepło, ktoś o lekko kobiecym rysie patrzy na mnie i głaszcze po lewym policzku, jak swoje dziecko, nad którym zawsze czuwa.


Czy potrafię się otworzyć?

Potrafię, choć wciąż się trochę boję…

Jeżeli czujesz, że ten temat rezonuje z Tobą...


I chcesz pracować nad otwarciem serca, uwolnieniem blokad emocjonalnych, odzyskaniem przepływu i lekkości — zapraszam Cię do skorzystania z sesji energoterapeutycznej.


Pracujemy spokojnie, uważnie i bez presji.

Z czułością. Z intencją powrotu do siebie.


Napisz do mnie, jeśli poczujesz gotowość.


Z miłością,

Miłosz Zaremba


 
 
 

Komentarze


bottom of page