O miłości, która dba – a nie ratuje.
- milodzielo
- 1 dzień temu
- 3 minut(y) czytania
Idź się leczyć, kochanie.
Tytuł brzmi prowokacyjnie.
Trochę z przymrużeniem oka.
Trochę jak żart, który ma w sobie więcej czułości, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.
Bo jeśli spojrzeć głębiej, „idź się leczyć, kochanie” nie oznacza odrzucenia.
Nie oznacza: radź sobie sam.
Wręcz przeciwnie – oznacza: widzę Cię, zależy mi, chcę, żeby było Ci lepiej.
Partnerstwo to nie terapia – to most
Relacja partnerska nie jest gabinetem terapeutycznym.
Partner nie jest psychologiem, uzdrowicielem ani osobą, która ma „naprawić” drugą stronę.
Zdrowe partnerstwo przypomina most.
Most oparty na dwóch solidnych filarach.
Każda osoba w relacji jest osobnym filarem:
– ze swoją historią,
– swoimi emocjami,
– swoimi ranami i zasobami.
To stabilność każdego z osobna sprawia, że most wytrzymuje ciężar codzienności.
Jeśli jeden filar zaczyna się kruszyć, cały most traci równowagę.
Dlatego dbanie o siebie nie jest egoizmem.
Jest odpowiedzialnością – również wobec relacji.
Miłość to troska, nie poświęcenie siebie
Miłość nie polega na tym, żeby dźwigać drugą osobę na plecach.
Nie polega na rezygnowaniu z siebie „w imię związku”.
Nie polega na byciu zawsze silnym.
Miłość wyraża się:
– w uważnym patrzeniu,
– w czułej obserwacji,
– w zadaniu pytania: jak się naprawdę masz?
– w pozwoleniu sobie i drugiej osobie na słabość.
I bardzo często miłość wyraża się też w zdaniu:
Nie musisz przez to przechodzić sam / sama.
Relacja to proces – nie stan
W relacji ciągle się zmieniamy.
To, kim byliśmy rok temu, nie jest tym, kim jesteśmy dziś.
Dlatego ważne jest, by:
– iść wspólną drogą,
– ale nie zatrzymywać się w rozwoju,
– pracować nad sobą równolegle, a nie kosztem drugiej osoby.
Zdrowa relacja to taka, w której:
– jest miejsce na dawanie i przyjmowanie,
– jest przestrzeń na wsparcie i na granice,
– jest zgoda na to, że czasem potrzebna jest pomoc z zewnątrz.
Czułość to także skierowanie po pomoc
Powiedzenie komuś: "Może warto się tym zająć. Dla siebie. Dla nas.", nie jest brakiem miłości.
Jest jej dojrzałą formą.
Czasem największym prezentem, jaki możemy dać partnerowi, jest:
– przestrzeń,
– narzędzie,
– wsparcie w procesie,
a nie próba bycia wszystkim naraz.
Dlatego właśnie pomoc z zewnątrz – rozmowa, sesja, praca ze sobą – bywa aktem głębokiej troski o relację.
Idź się leczyć, kochanie – z miłości
Ten tytuł jest żartem.
Ale treść pod nim jest bardzo serio.
Bo miłość to nie tylko romantyczne gesty.
To również decyzja, by:
– brać odpowiedzialność za siebie,
– nie przerzucać swoich ciężarów na drugą osobę,
– dbać o wspólne dobro, zaczynając od własnych fundamentów.
Jeśli więc mówimy „idź się leczyć, kochanie” –
to mówimy to z czułością,
z troską,
z myślą o wspólnym moście, który ma unieść Was oboje.
Walentynkowo - z troską o relację
Z okazji Walentynek przygotowałem akcję, która nie jest o idealnych związkach, tylko o prawdziwej trosce o siebie i o „nas”.
W ramach kampanii „Idź się leczyć, kochanie” dostępny jest e-book premium z zakresu totalnej biologii w promocyjnej cenie – jako narzędzie do lepszego zrozumienia siebie i mechanizmów, które wpływają na relacje.
Pojawiają się również proste bransoletki z hematytem tęczowym – jako symbol ugruntowania, równowagi i pamięci o dbaniu o własne fundamenty.
Dostępne są także vouchery na sesje, które możesz podarować sobie lub komuś bliskiemu – jako gest uważności, wsparcia i zaproszenia do pracy ze sobą.
Bo czasem najpiękniejszym walentynkowym prezentem jest powiedzenie:
widzę Cię – i chcę, żeby było Ci lżej.
